Nie wiem, czy macie takie momenty, gdy zupełnie przypadkiem – będąc na spacerze czy oglądając coś w internecie – wpada Wam do głowy pomysł na lekcję. I od razu próbujecie tę myśl wcielić w życie 🙂
Tak było z tą kartą pracy, którą zrobiłam po tym, jak mój Mąż oglądał z synem „Zdrajców”. W jednym z odcinków było zadanie związane z szachami, podczas którego uczestnicy musieli określić, jakie role czy cechy przypisują im inne osoby z grupy. I w jednym momencie dotarło do mnie, że to świetne ćwiczenie na godzinę wychowawczą 😉
Jak zorganizować taką lekcję? Na początku dzielić klasę na dwie grupy i rozdajesz uczniom kartę pracy z siedmioma rolami: orzeł, sowa, lis, mrówka, pelikan, wilk i żółw. Każda z nich jest krótko opisana – nie definicyjnie, raczej hasłowo, tak żeby uruchomić skojarzenia. Uczniowie dostają około dziesięciu minut na indywidualne przypisanie osób z klasy do poszczególnych ról oraz ustalenie, kogo typują Z DRUGIEJ grupy do danej kategorii.
Po tym etapie przechodzisz do drugiej części, która trwa kolejne dziesięć minut i ma bardziej dynamiczny charakter. Uczniowie próbują odgadnąć, kto został najczęściej wskazany w danej roli. Można to zrobić na forum klasy, można w mniejszych grupach – ważne, żeby pojawiło się porównanie intuicji z tym, co faktycznie wyszło w typowaniach. Ja zrobiłam lekcję w formie konkursu i lepiej typująca grupa otrzymała drobne słodkie 😉
Ostatnie dziesięć minut warto przeznaczyć na spokojną rozmowę podsumowującą. Nie chodzi o to, żeby „rozliczać” wybory, tylko żeby przyjrzeć się temu, co się wydarzyło. Pytania są dość proste: co was zaskoczyło, z czym się zgadzacie, które role były łatwe do przypisania, a które sprawiały trudność. Często pojawia się też wątek osób mniej widocznych – tych, które rzadko zabierają głos, ale są przez innych zauważane. W tym miejscu dobrze wybrzmiewa rola żółwia, bo pozwala porozmawiać o obecności „po cichu”, bez wartościowania.
Z perspektywy polonistycznej to ćwiczenie jest zaskakująco bliskie temu, co robimy na lekcjach języka polskiego. Uczniowie operują metaforą, budują uogólnienia, przypisują cechy na podstawie obserwacji, a potem konfrontują różne „odczytania” tej samej osoby. W praktyce wykonują uproszczoną analizę i interpretację – tylko że zamiast bohatera literackiego mają przed sobą klasę. To dobra okazja, żeby pokazać, że kompetencje, o których mówimy przy rozprawce czy interpretacji, nie są oderwane od rzeczywistości, tylko wynikają z bardzo konkretnych umiejętności nazywania i rozumienia świata.
To nie jest aktywność, która rozwiąże problemy klasy ani nagle wszystkich zintegruje. Dobrze natomiast sprawdza się jako punkt wyjścia – pozwala zobaczyć pewne rzeczy wyraźniej i daje materiał do dalszej pracy. Czasem to wystarczy, żeby rozmowa na kolejnych godzinach wychowawczych była już trochę bardziej konkretna.
Kartę pracy możesz pobrać tu.




