Projekt „Otwórz drzwi do wiedzy” właśnie się zakończył. Przez kilka tygodni nasze liceum odwiedzali uczniowie szkół podstawowych z Sopotu i Gdyni. Mieliśmy rozpisany plan, scenariusze, przygotowane przestrzenie. Ale jak zwykle — to, co najważniejsze, wydarzyło się pomiędzy.
Zaczynaliśmy od warsztatów prowadzonych przez naszych licealistów. Lubię ten moment, kiedy starsi uczniowie tłumaczą młodszym coś, co jeszcze niedawno sami próbowali zrozumieć. Ta rówieśnicza energia działa inaczej niż klasyczna lekcja. Jest mniej dystansu, mniej napięcia, więcej rozmowy. I nagle matematyka przestaje być „tym trudnym przedmiotem”, a zaczyna być czymś, co da się rozłożyć na czynniki pierwsze.
A potem przychodził Escape Room. I tu kończyła się teoria. Trzeba było liczyć, szacować, wyciągać wnioski, współpracować. Czasem się pomylić i przyznać, że pierwsze rozwiązanie nie było najlepsze. Obserwowanie tego procesu to dla mnie zawsze najciekawsza część projektu. Bo widać skupienie. Widać odpowiedzialność. Widać moment, w którym ktoś mówi: „Poczekajcie, spróbujmy inaczej”.
Ten projekt nie powstał z potrzeby „zrobienia wydarzenia”. Od kilku lat wspólnie z dr. Krzysztofem Jasińskim konsekwentnie pracujemy z grami terenowymi i edukacyjnymi Escape Roomami. Testujemy rozwiązania, modyfikujemy je, patrzymy, co działa, a co wymaga zmiany. Każda kolejna edycja jest bardziej przemyślana, bardziej dopracowana. To nie jest improwizacja. To jest metoda.
Wiem, że nie wszyscy po tych zajęciach pokochają matematykę. I to nie jest mój cel. Chciałabym raczej, żeby zapamiętali coś innego — że potrafią myśleć. Że potrafią współpracować. Że potrafią znaleźć rozwiązanie, nawet jeśli na początku wydaje się, że się nie da.
Dla mnie „otwieranie drzwi do wiedzy” nie polega na podawaniu gotowych odpowiedzi. Chodzi o stworzenie przestrzeni, w której uczniowie chcą wejść i sprawdzić, co jest po drugiej stronie. I jeśli choć część z nich wyszła z tego projektu z poczuciem sprawczości, to znaczy, że było warto.
I właśnie dlatego robimy to dalej. 🙂




