Bunt w literaturze zawsze budzi emocje. Trudno mówić o dojrzewaniu, o tożsamości, o zmianie świata, nie dotykając sprzeciwu. Ostatnio pracowaliśmy na lekcji właśnie z motywem buntu – nie jako hasłem z repetytorium, ale też tematem wpływającym na całość utworu literackiego.
Zaczęliśmy od prostego pytania: czy ten utwór mógłby istnieć bez buntu? I nagle okazało się, że w wielu tekstach to właśnie sprzeciw jest osią konstrukcyjną, dominantą kompozycyjną, punktem, wokół którego wszystko się organizuje. Nie chodzi tylko o gest „nie zgadzam się”, ale o konsekwencje, które z niego wynikają – o samotność, cenę, odpowiedzialność.
Rozmawialiśmy o bohaterach, którzy buntują się przeciwko formie, systemowi, rodzinie, Bogu, historii. O tych, którzy robią to głośno i spektakularnie, i o tych, których bunt jest cichy, wewnętrzny, czasem wręcz niezauważalny. I w pewnym momencie przestaliśmy mówić tylko o literaturze. Bo uczniowie bardzo szybko zaczynają widzieć, że bunt nie jest abstrakcyjnym motywem z epoki romantyzmu czy dwudziestolecia. To coś, co w różnych formach towarzyszy człowiekowi zawsze.
Lubię takie lekcje. Takie, na których analiza problemowa nie jest schematem do odhaczenia, ale próbą zrozumienia, dlaczego autor konstruuje świat właśnie w ten sposób, a bunt jest siłą napędową fabuły.
Przygotowałam do tej lekcji materiały, które wykorzystałam na lekcji z poziomem rozszerzonym. Prezentacja posłużyła nam do uporządkowania wiedzy o buncie, natomiast karty zadań do pracy w grupach. Całość zebraliśmy na Whiteboardzie, który uczniowie otrzymali jako podsumowanie lekcji.
➡️ PREZENTACJA



