Jednym z częstszych problemów na lekcjach języka polskiego nie jest brak wiedzy o lekturach, tylko pytanie: „Ale po co my się tego uczymy?” Zwłaszcza gdy w grę wchodzą takie hasła jak parafraza, kontekst czy intertekstualność.
Dlatego tym razem zamiast zaczynać od definicji, zaczęliśmy od historii. „Scrooge Kwantyfikator” to tekst inspirowany Opowieścią wigilijną Dickensa, ale przeniesiony do świata matematyki: logiki, pojęć abstrakcyjnych i kwantyfikatorów. Brzmi dziwnie? Trochę tak. I właśnie o to chodzi.
Uczniowie bardzo szybko zauważają, że choć zmienił się świat przedstawiony, to sens opowieści pozostał ten sam. Nadal mamy bohatera, który musi się zmierzyć ze sobą, swoimi wyborami i konsekwencjami. Tyle że zamiast Londynu i fabryk pojawiają się pojęcia znane z matematyki. I nagle okazuje się, że parafraza to nie „pisanie tego samego innymi słowami”, tylko świadome przestawienie akcentów przy zachowaniu znaczenia.
Najlepsze w tym scenariuszu jest to, że uczniowie nie uczą się o parafrazie, tylko ją robią. Tropimy, co odpowiada czemu, sprawdzamy, co by się stało, gdyby coś zmienić, i zastanawiamy się, gdzie kończy się parafraza, a zaczyna zupełnie inny tekst. To dokładnie ten moment, w którym teoria przestaje być teorią.
Po drodze naturalnie pojawiają się też narzędzia cyfrowe: mapy skojarzeń, praca online, porównywanie stylów, a nawet rozmowa o tym, co potrafi (a czego nie) AI.
Mała ciekawostka na koniec: „Scrooge Kwantyfikator” jest tekstem autorskim, który napisałam jeszcze w liceum na szkolne jasełka. Dziś wraca do szkoły w zupełnie innej roli — jako pretekst do rozmowy o tym, że literatura naprawdę daje sporo luzu interpretacyjnego i że twórcze podejście do tekstu nie jest niczym „nielegalnym”.
Ten scenariusz nie rozwiązuje wszystkich problemów z interpretacją, ale robi jedną ważną rzecz: pokazuje, że sens można przenosić, przekształcać i sprawdzać, a literatura świetnie dogaduje się z innymi dziedzinami. Nawet z matematyką.
MATERIAŁY:



